Szybko wróciłyśmy do domu. Nie byłam zła na Alę bo to nie jest jej wina ale czułam że teraz gdy pokazano mnie w telewizji i dużo osób wie że jestem w Polsce to ta afera tak prędko nie ucichnie.
Dwa dni później
No i stało się. Nie wiem jak to możliwe ale pod bramą od domu ojca czai się garstka ludzi z aparatami. Nie mogę normalnie wyjść z domu bo zaraz zaczynają się zdjęcia i pytania o mnie i moje życie. Dziś mam spotkanie z Projektantami z Polski w sprawie pokazu który załatwiła mi mama więc musze jakoś ominąć ten sajgon przed domem.
W delikatnym makijażu i ubrana w to z okularami słonecznymi na nosie wychodzę z domu. Zanim ci zdążą do mnie podbiec wsiadam do mojego bmw i ruszam z podjazdu. Mimo przyciemnionych szyb w oczach czuję flesz aparatów fotograficznych.
Z Paprockim i Brzozowskim umówiłam się w restauracji niedaleko Galerii Rzeszów. Kiedy weszłam do lokalu ci siedzieli i o czymś dyskutowali zawzięcie. Bez skrępowania i stresu podeszłam do ich stolika.
-Dzień dobry- powiedziałam i zdjęłam okulary
-Witamy. Dzień dobry.- odpowiedział pan Paprocki i obaj wstali
-Usiądź.- powiedział drugi
-Dziękuję. To co omówmy wszystko bez zbędnych ceregieli bo chcę wracać do domu.- westchnęłam
-Paparazzi?- spytał ten pierwszy
-Cos w tym stylu. Rozumiem że warunki wynagrodzenia omówiliście panowie z moją agentką tak?
-Tak my mamy tylko dograć warunki pokazu. Tak w ogóle bardzo cieszymy się z naszej współpracy.
-No i super. Nie będe musiała tracić czasu na kwestię pieniędzy.
-Kiedy mogłabyś przyjechać na pierwsze przymiarki??
-Nawet dziś. To mój numer telefonu w razie potrzeby kontaktujcie się ze mną pod tym numerem.
-Wspaniale. Widzieliśmy cię wczoraj na meczu siatkówki w telewizji. Już jesteś na pierwszej stronie gazety codziennej.- uśmiechnał się Marcin
-Wspaniale.- westchnęłam
-Masz ciężkie życie. A twoja siostra wcale ci nie pomaga z tego co wiemy.- uśmiechnął się do mnie
-Jak to? Nie rozumiem...- wytrzeszczyłam oczy
-No na facebooku. Nie byłaś na fejsie ostatnio?- spytał Mariusz
-Nie odcięłam się od internetu na parę dni. Co tam jest?
-Sama zobacz.- pokazał mi Marcin
-"Przyjechała do mnie Zuza Kuszyńska. Tak ta Zuzanna która jest modelką ale co najlepsze jest moją siostrą i bardzo się lubimy..."- zaczęłam czytać jej wpis na facebooku
-Nic o tym nie wiedziałaś? Prasa to udostępniła i wykorzystała w swoim artykule.- powiedział Brzozowski
-Zabiję ją, Panowie jesteśmy w kontakcie. Muszę lecieć. -zabrałam torebkę i okulary po czym wyszłam z lokalu.
Jadąc do domu zagotowało się we mnie. Prosiłam ją żeby nikomu nic o mnie nie wspominała a ta idiotka wypisuje takie coś na fejsie. Nie mam słów.
Kiedy dojechałam do domu miałam ochotę ciskać piorunami. Minęłam fotografów będąc w jakims amoku i weszłam do domu. Weszłam dalej do kuchni gdzie całą wesoła familia jadła sobie obiad
-Czy ty jesteś normalna?- krzyknęłam w stronę Ali
-Ale o co chodzi?- spojrzała na mnie zdziwiona
-Co mają znaczyć te wpisy na fejsie? Co ja ci mówiłam? O co prosiłam co?
-Uspokój się Zuza. Ona nic takiego nie zrobiła.- wtrąciła Roksana
-Nic. Ta idiotka puszcza jakieś teksty o mnie do prasy. Co płacą ci za to czy zwyczajnie chcesz mnie pogrążyć?- do oczu napłynęły mi łzy
-Nie krzycz na nią. To nie jej wina.- znowu odezwała się jej matka
-Nie odzywaj się. Gdybyś była w mojej skórze zrozumiałabyś o co mi chodzi. Nie wiesz jak wygląda moje życie, nic o mnie nie wiesz więc zamilcz.
-Zuza.!- wtrącił ojciec
-Co Zuza? Chciałam tu odpocząć, zapomnieć o moim życiu w Ameryce ale z wami się nie da. Zapamiętajcie sobie obie, nie jesteśmy rodziną i nigdy nie będziemy a o ten wpis w internecie to mogę Alę nawet pozwać do sądu. Zaraz po pokazie wracam do Ameryki.
-Zuziu proszę...- tata spojrzał na mnie błagalnie
-Wybacz tato kocham cię bardzo ale ja nie zostanę u was. Prasa za dużo może sie dowiedzieć.
-I dobrze wyprowadź się. Same z tobą problemy. Nieudolna samobójczyni.!- powiedziała Roksana
Zalana łzami pobiegłam do pokoju. Wyjęłam walizki i zaczęłam pakowanie. Nic mnie nie interesuje nie zostanę tu ani chwili dłużej. Roksana i jej córeczka są psychiczne a ojciec wiadomo że nie stanie po mojej stronie. Kiedy wrzucałam ubrania do walizki zadzwoniła mama
-Hej Zuzka. Jak tam spotkanie?- spytała od razu
-Dobrze. Pokaz się odbędzie.- powiedziałam pakując się
-Co ty robisz?
-Pakuję się. Widziałaś artykuły o mnie i mojej siostrze. Prasa wie gdzie jestem uciekam stąd.
-Poczekaj, poczekaj nie działaj pochopnie. Co na to tata?
-Nie wiem. Siedzi sobie z nimi a kiedy Roksana nazwała mnie nieudolną samobójczynią nawet nie zareagował.
-Co takiego?- mama podniosła głos
-Mamuś ja nie mam siły. Kończę z karierą to nie jest na moje siły.- westchnęłam
-Zadzwonię do ojca. Porozmawiam z nim.
-Nie ma sensu. I tak tu nie zostanę.- wtrąciłam
-Tak mi przykro że tak wyszło.
-Mnie też jest przykro.- usłyszałam za plecami głos taty
-Michał...- powiedziała mama
-Cześć Olu. Mogę porozmawiać z Zuzą?
-Nie najpierw to my porozmawiamy. Zuziu proszę zostaw nas samych okej?
-Dobrze mamo.- powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Weszłam do salonu gdzie spotkałam te dwie meduzy. Bez żadnych emocji ominęłam je i poszłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam mój jogurt naturalny. Z szafki wyjęłam jagody i maliny. Do tego musli. Po tym jak skończyłam robić sobie deser tata wyszedł z pokoju. Chciałam ominąć go i iść do siebie ale mi nie pozwolił
-Musimy porozmawiać Zuza.- powiedział
-Nie ma o czym. A już napewno nie z wami.- westchnęłam
-Nie traktuj nas tak. Wybacz ale nieudolne samobójczynie już tak mają nic na to nie poradzę.
-Roksana przegięła to fakt ale stanęła w obronie swojej córki.
-A ty dlaczego nie stanąłeś w mojej obronie? Jesteś moim ojcem do cholery. Tylko że ty mnie nie chcesz i nie znasz. Wolisz Alusie i Roksanę.
-Jestem jej ojcem.
-Najpierw byłeś moim ojcem ale ona mi cię zabrała. Nie wiesz ile razy mi cię tak strasznie brakowało i ile razy chciałam zwyczajnie z tobą porozmawiać. Raz nawet uciekłam z domu i chciałam do ciebie przyjechać... Pamiętasz jak chciałam się z tobą zobaczyć praktycznie cię błagałam o to ale Alunia miała różyczkę i nie miałeś czasu. Byłam gotowa przylecieć do ciebie i się spotkać z tobą chociaż na pięć minut ale nie miałeś czasu. Przypominam ci że ja też jestem twoją córką mimo że nie ta ułożona i grzeczną Alą ale ciągle nią jestem. Zastanów się dlaczego chciałam się zabić. Jak dłużej pomyślisz to napewno się domyślisz.
Ominęłam ojca i zamknęłam sie w pokoju. Przez chwilę się dobijał ale potem już mu się znudziło i sobie poszedł. Ze słuchawkami w uszach próbowałam się jakoś ogarnąć ale niestety cały czas miałam w głowie tą sytuację. Nie mam siły na konfrrontację z nimi jeszcze sama mam problem z poukłądaniem sobie wszystkiego.
Wyjęłam z szafy nowe ubrania i szybko zmieniłam strój. Bez żadnego słowa wyszłam z domu i skierowałam się w stronę parku. Droga nie zajęła mi dużo czasu, szybko znalazłam się przy ławce na której siedziałam ostatnio. Teraz też na niej usiadłam i podkuliłam nogi pod brodę. Nie wiem ile czasu tak siedziałam, godzine może nawet dłużej. Nagle koło mnie pojawili się trzej kolesie. Inna laska pewnie by się wystraszyła że ci jej cos zrobią ale nie ja. Z wiadomych powodów brałam lekcje samoobrony więc spojrzałam na nich ze spokojem.
-Wszystko ok?- spytał jeden
-A wygląda jakby było inaczej?
-No w sumie tak to wygląda. Tak w ogóle to jestem Fabian a to są Piotrek i Rafał. Czemu tak siedzisz w ciemności co?- Fabian usiadł obok mnie
-Jestem Zuza. Siedzę tu bo mam trochę problemów a tak mi się wygodnie myśli.
-Wydaje mi się że skądś cię znam. Nie spotkaliśmy się już czasami?- spojrzał na mnie Rafał
-Ty mnie możesz znać ale ja ciebie niekoniecznie.
-Byłaś u nas na meczu może?- zagaił Fabian
-Meczu?- spojrzałam na nich pytająco
-No nie możliwe. Jesteśmy siatkarzami z Rzeszowskiej drużyny. Nie mów że nigdy nas nie widziałaś na meczu.
-Aaaaa.... no widziałam raz. Dwa dni temu. -westchnęłam
-To stąd cię znam. Dziewczyna z telebimu.- po chwili namysłu powiedział Rafał
-No dobra gwiazdorzy od siatkówki, Znacie mnie z reklam, pokazów mody i zdjęć. Jestem modelka. Zuzanna Kruszyńska... Mowi wam coś moje nazwisko?
-No pewnie. Ale jaja taka gwiazda w Rzeszowie.! Co ty tu robisz tak w ogóle?- po mojej drugiej stronie usiadł Rafał
-Dosyć długa i niezbyt ciekawa historia,- westchnęłam głośno
-Idziemy do klubu. Może przejdziesz się z nami hmm?- po raz pierwszy odezwał się ten trzeci... Piotrek
-Nie jestem stosownie ubrana. Poza tym nie mam nastroju.- wzruszyłam ramionami
-O strój się nie martw, z nami cię wpuszczą. Może i jesteś sławna za oceanem ale tutaj to my jesteśmy szychami.- Fabian poruszył śmiesznie brwiami
-No ok. W takim razie czemu nie.- wstałam z ławki
Sama nie wiem czemu im zaufałam. Zawsze byłam nieufna wobec innych ale oni jakos nie wiem czemu kupili mnie. Na początku chciałam ich zlać ale okazali się być naprawdę spoko, W klubie poznałam jeszcze kilka chłopaków z ich druzyny ale oni nie wiedzą kim jestem. Nic im nie powiedziałam i chłopaki też mnie nie wsypali.
Ogólnie siatkarze okazali się być naprawdę fajnie tylko ten Piotrek. Przez cały wieczór prawie milczał nawet alkohol go nie rozluźnił.
Po super zabawie czyli jakoś koło 4 nad ranem wróciłam do domu. Alkohol dał mi się we znaki więc Fabian zaoferował się że mnie odprowadzi, Może z nimi jakoś nie będę się tu nudziła. Już jutro chociaz w sumie to dzisiaj się z nimi widzę więc w dobrym nastroju kładę się spać.
-------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz