niedziela, 26 lipca 2015

Trzy.


Kiedy się rano obudziłam strasznie rozbolala mnie głowa. Założyłam na siebie jeansowe szorty biała bokserke włosy związałam w kitke i weszłam do kuchni. Przy stole zastalam całą moją wesoła rodzinkę. Bez słowa nalalam sobie soku pomarańczowego z lodówki i usiadłam do śniadania. Wtedy się zaczęło

-Zuziu gdzie wczoraj byłaś do późna?- spytał tata
-Z nowymi znajomymi w klubie.
-Nie wracaj tak późno dobrze?!
-Właśnie.  Budzisz wszystkich a tata nie śpi bo się martwi.- wtrąciła Roksana
-Tato powiedz swojej pożal się Boże żonie żeby się nie wtracala- westchnęłam głośno
-Już dobrze. Jakie masz plany na dziś?- spytał tata
-Przymiarki przed pokazem a potem pewnie znowu pojadę gdzieś z siatkarzami- wzruszyłam ramionami
-Siatkarzami Resovi?  To ty ich znasz?- wtrąciła Ala
-Nie twój interes. Idę do siebie straciłam jakoś apetyt.- wstałam od stołu

O 13.00 jestem umówiona na przymiarki strojów.  Jakieś 20 minut przed czasem wyjeżdżam z domu moim auteczkiem i jadę prosto do umówionego miejsca. Na  szczęście duet Paprocki & Brzozowski są profesjonalistami wiec w godzinkę wszystko mamy ustalone przed pokazem który ma się odbyć w przyszłą sobotę. Prosto z przymiarek jadę pod rzeszowska hale. Akurat wtedy siatkarze wychodzą z treningu.

-Cześć młoda.- od razu uśmiechnął się do mnie Igła
-No hej staruchu.- posłałam mu buziaka w powietrzu
-Grabisz sobie solidnie wiesz o tym?!- pogrozil mi palcem
-Świetnie. Jakie plany na dziś?- spojrzałam na Fabiana
-Jutro mecz z Bełchatowem wiec mamy być na siłach czyli nici z imprezy.- wtrącił Buszek
-Szkoda. A liczyłam ze zabalujemy.- westchnęłam
-Nam też jest strasznie przykro.- Igła otarł oczy z udawanym smutkiem
-No to nic. Wracam na chatę w takim razie. Trzymajcie się.- odwróciłam się w stronę auta
-Czekaj narwancu. To że mamy być na siłach nie znaczy ze juz idziemy spać. Zajmiemy się tobą mała.- powiedział Fabian
-Ale ze co?- zdziwiłam się
-Ale to ze jedziemy do mnie.... wszyscy.
-Ok. To czy któryś z was chce jechać ze mną?-spytałam
-Ja!- powiedzieli jednocześnie Igła i Konarski
-Spadowa. Ja z nią jadę byłem pierwszy i jestem starszy.- powiedział Igła i zaczął ciągnąć mnie w stronę auta
-Do zobaczenia.- zdążyłam tylko powiedzieć reszcie siatkarzy

Kiedy dotarliśmy do mieszkania Fabiana kilkoro siatkarzy było już na miejscu. W salonie spotkałam Piotrka Nowakowskiego, Jochena Schopsa, Rafała Buszka, Nicolaya Pencheva, i oczywiście Fabiana.
Rozsiedliśmy się w salonie a Igła z Jochenem zaczęli wybierać jakieś filmy. Ja w tym czasie zajęłam się jedzeniem a że kulinarnie uzdolniona nie jestem to najzwyczajniej zamówiłam 5 sztuk pizz XXL na co chłopaki zareagowali wielkim entuzjazmem, Oczywiście nie obyło sie bez kłótni o wybór filmu więc żeby się nie wtrącać postanowiłam zrobić sobie kawę.

-A co ty tu robisz?- spytał mnie Rafał
-A kawę. A ty co tu robisz?- odpowiedziałam
-A przyszedłem do ciebie bo już nie mogę znieść tych ich kłótni. Wiadomo że za 10 minut dojda do porozumienia ale lepiej to przeczekać w innym pomieszczeniu.- roześmiał się
-No jasne. Chcesz kawy?- spytałam 
-Pewnie ale z twojego kubka..- zabrał mi kubek
-Eeeeej...- wydęłam usta
-No przecież ci trochę zostawię.- pokazał mi język
-No mam nadzieję...
-To powiedz mi tak naprawdę co ty tu w tej szarej Polsce robisz co?
-Tak szczerze.... uciekam. Uciekam od prasy, od pracy, znajomych i tamtego życia.- westchnęłam
-Jesteś tak piękną i młodą dziewczyną. Nie rozumiem co pchnęło cie w kierunku...
-Samobójstwa? Moje życie strasznie się ostatnio skomplikowało.- przerwałam mu
-Dziś rano przyznaję troche o tobie poczytałem i dziwię się że...
-To tylko wygląda kolorowo. Moje życie jest mega skomplikowane. Sława może ma plusy ale ma dużo więcej minusów możesz mi wierzyć. Kiedyś ci powiem co skłoniło mnie do tego kroku ale na razie nie jestem na to gotowa.- zabrałąm mu kubek
-Ok nie naciskam ale jak tylko będziesz się chciała wygadać to pamiętaj że jestem.- uśmiechnął się do mnie
-Co ty robicie?- do kuchni wparował Fabian
-A tak sobie gadamy. A ty?- spytałam
-No ja tu mieszkam haha. A tak powaznie w kwestii filmu doszliśmy do porozumienia, Chodźcie.- powiedział Drzyzga

Jeśli chodzi o film to chłopaki wybrali "Uprowadzona". Ustalili że obejrzymy wszystkie 3 części więc czeka nas sporo ogladania. W połowie pierwszej części dostawca dowiózł pizze które szybko pochłonęliśmy. 
Ogólnie towarzystwo chłopaków bardzo mi odpowiada, nie traktują mnie jak jakąś rozwydrzoną gwiazdę tylko normalną Zuzę. Taką zwyczajną bez żadnych problemów i bez sławy. 
Koło 21;00 niechętnie ale wracam do domu. Oczywiście dostałam od Fabiana propozycję noclegu ale wiem że Roksanka znowu zrobiłaby o to problem więc wolę się nie wychylać i być grzeczna. 

W domu byłam jakoś o 21;30. Jak sie okazało Roksana i Ala już poszły spać tylko tatę spotkałam w salonie oglądającego jakiś film. Zdziwiłam sie troche jak go zobaczyłam.

-Zuzia? Idziesz spać?- spytał
-Nie chyba nię. Jeszcze chwilę posiedzę w pokoju a co?
-Chodź usiądź tu koło mnie.- poklepał miejsce obok siebie
-Ok.- usiadłąm obok niego
-Nawet nie wiesz jak za tobą tęsknię wiesz.- powiedział po chwili
-Przecież tu jestem. Widzisz mnie codziennie...
-Jesteś tu ale jesteś mi całkiem obca. Nie poznaję cię to mieszkanie w Ameryce całkowicie cie zmieniło.- westchnął
-Tato ty myślisz że czemiu się zmieniłam. Całe życie mi cię brakowało. Musiałam stać się taka jaka jestem żeby poradzić sobie z tęskonotą za tobą.- poczułam jak oczy robią mi się mokre od łez
-Skarbie wystarczyłby jeden telefon i przyleciałbym.
-Przecież masz Roksanę i masz Alę. To teraz jest twoja rodzina.- wytarłam oczy
-Nie mów tak nigdy. Jesteś moim światem skarbie, kiedy się dowiedziałem co chciałaś zrobić prawie zawalił mi się świat. Pamiętaj proszę że zawsze cię kocham nie zależy od tego gdzie i z kim jestem.- przytulił mnie mocno
-Ja też cie kocham tato. To co chciałam zrobić.... to był błąd. Przepraszam cie za to.
-Ćśśśśś nie wracajmy do tego. Obiecaj tylko że nigdy więcej nawet o tym nie pomyślisz.- spojrzał na mnie czule
-Obiecuję tatusiu. I dziękuję ci za wszystko.
-Idź już spać maleńka. Musisz się wyspać a my widzimy się jutro.- pocałował mnie w czoło
-Dobranoc tato.
-Dobranoc Zuzia.

Po rozmowie z tatą od razu poszłam pod prysznic. Mimo że na początku nie czułam się zmęczona od razu po przytuleniu się do poduszki zasnęłam. Ta rozmowa z tatą chociaż trochę wprowadziła w moje życie spokój. Byłam głupia że tak szybko zrezygnowałam z kontaktu z nim. Już nigdy więcej na to nie pozwolę. To pierwsza tak ważna decyzja podjęta przeze mnie. Pierwsza ale na pewno nie ostatnia.




----------------------------------------------

czwartek, 16 lipca 2015

Dwa.

Szybko wróciłyśmy do domu. Nie byłam zła na Alę bo to nie jest jej wina ale czułam że teraz gdy pokazano mnie w telewizji i dużo osób wie że jestem w Polsce to ta afera tak prędko nie ucichnie.

Dwa dni później

No i stało się. Nie wiem jak to możliwe ale pod bramą od domu ojca czai się garstka ludzi z aparatami. Nie mogę normalnie wyjść z domu bo zaraz zaczynają się zdjęcia i pytania o mnie i moje   życie. Dziś mam spotkanie z Projektantami z Polski w sprawie pokazu który załatwiła mi mama więc musze jakoś ominąć ten sajgon przed domem.
W delikatnym makijażu i ubrana w to z okularami słonecznymi na nosie wychodzę z domu. Zanim ci zdążą do mnie podbiec wsiadam do mojego bmw i ruszam z podjazdu. Mimo przyciemnionych szyb w oczach czuję flesz aparatów fotograficznych.
Z Paprockim i Brzozowskim umówiłam się w restauracji niedaleko Galerii Rzeszów. Kiedy weszłam do lokalu ci siedzieli i o czymś dyskutowali zawzięcie. Bez skrępowania i stresu podeszłam do ich stolika.

-Dzień dobry- powiedziałam i zdjęłam okulary
-Witamy. Dzień dobry.- odpowiedział pan Paprocki i obaj wstali
-Usiądź.- powiedział drugi
-Dziękuję. To co omówmy wszystko bez zbędnych ceregieli bo chcę wracać do domu.- westchnęłam
-Paparazzi?- spytał ten pierwszy
-Cos w tym stylu. Rozumiem że warunki wynagrodzenia omówiliście panowie z moją agentką tak?
-Tak my mamy tylko dograć warunki pokazu. Tak w ogóle bardzo cieszymy się z naszej współpracy.
-No i super. Nie będe musiała tracić czasu na kwestię pieniędzy.
-Kiedy mogłabyś przyjechać na pierwsze przymiarki??
-Nawet dziś. To mój numer telefonu w razie potrzeby kontaktujcie się ze mną pod tym numerem.
-Wspaniale. Widzieliśmy cię wczoraj na meczu siatkówki w telewizji. Już jesteś na pierwszej stronie gazety codziennej.- uśmiechnał się Marcin
-Wspaniale.- westchnęłam
-Masz ciężkie życie. A twoja siostra wcale ci nie pomaga z tego co wiemy.- uśmiechnął się do mnie
-Jak to? Nie rozumiem...- wytrzeszczyłam oczy
-No na facebooku. Nie byłaś na fejsie ostatnio?- spytał Mariusz
-Nie odcięłam się od internetu na parę dni. Co tam jest?
-Sama zobacz.- pokazał mi Marcin
-"Przyjechała do mnie Zuza Kuszyńska. Tak ta Zuzanna która jest modelką ale co najlepsze jest moją siostrą i bardzo się lubimy..."- zaczęłam czytać jej wpis na facebooku
-Nic o tym nie wiedziałaś? Prasa to udostępniła i wykorzystała w swoim artykule.- powiedział Brzozowski
-Zabiję ją, Panowie jesteśmy w kontakcie. Muszę lecieć. -zabrałam torebkę i okulary po czym wyszłam z lokalu.

Jadąc do domu zagotowało się we mnie. Prosiłam ją żeby nikomu nic o mnie nie wspominała a ta idiotka wypisuje takie coś na fejsie. Nie mam słów.
Kiedy dojechałam do domu miałam ochotę ciskać piorunami. Minęłam fotografów będąc w jakims amoku i weszłam do domu. Weszłam dalej do kuchni gdzie całą wesoła familia jadła sobie obiad

-Czy ty jesteś normalna?- krzyknęłam w stronę Ali
-Ale o co chodzi?- spojrzała na mnie zdziwiona
-Co mają znaczyć te wpisy na fejsie? Co ja ci mówiłam? O co prosiłam co?
-Uspokój się Zuza. Ona nic takiego nie zrobiła.- wtrąciła Roksana
-Nic. Ta idiotka puszcza jakieś teksty o mnie do prasy. Co płacą ci za to czy zwyczajnie chcesz mnie pogrążyć?- do oczu napłynęły mi łzy
-Nie krzycz na nią. To nie jej wina.- znowu odezwała się jej matka
-Nie odzywaj się. Gdybyś była w mojej skórze zrozumiałabyś o co mi chodzi. Nie wiesz jak wygląda moje życie, nic o mnie nie wiesz więc zamilcz.
-Zuza.!- wtrącił ojciec
-Co Zuza? Chciałam tu odpocząć, zapomnieć o moim życiu w Ameryce ale z wami się nie da. Zapamiętajcie sobie obie, nie jesteśmy rodziną i nigdy nie będziemy a o ten wpis w internecie to mogę Alę nawet pozwać do sądu. Zaraz po pokazie wracam do Ameryki.
-Zuziu proszę...- tata spojrzał na mnie błagalnie
-Wybacz tato kocham cię bardzo ale ja nie zostanę u was. Prasa za dużo może sie dowiedzieć.
-I dobrze wyprowadź się. Same z tobą problemy. Nieudolna samobójczyni.!- powiedziała Roksana

Zalana łzami pobiegłam do pokoju. Wyjęłam walizki i zaczęłam pakowanie. Nic mnie nie interesuje nie zostanę tu ani chwili dłużej. Roksana i jej córeczka są psychiczne a ojciec wiadomo że nie stanie po mojej stronie. Kiedy wrzucałam ubrania do walizki zadzwoniła mama

-Hej Zuzka. Jak tam spotkanie?- spytała od razu
-Dobrze. Pokaz się odbędzie.- powiedziałam pakując się
-Co ty robisz?
-Pakuję się. Widziałaś artykuły o mnie i mojej siostrze. Prasa wie gdzie jestem uciekam stąd.
-Poczekaj, poczekaj nie działaj pochopnie. Co na to tata?
-Nie wiem. Siedzi sobie z nimi a kiedy Roksana nazwała mnie nieudolną samobójczynią nawet nie zareagował.
-Co takiego?- mama podniosła głos
-Mamuś ja nie mam siły. Kończę z karierą to nie jest na moje siły.- westchnęłam
-Zadzwonię do ojca. Porozmawiam z nim.
-Nie ma sensu. I tak tu nie zostanę.- wtrąciłam
-Tak mi przykro że tak wyszło.
-Mnie też jest przykro.- usłyszałam za plecami głos taty
-Michał...- powiedziała mama
-Cześć Olu. Mogę porozmawiać z Zuzą?
-Nie najpierw to my porozmawiamy. Zuziu proszę zostaw nas samych okej?
-Dobrze mamo.- powiedziałam i wyszłam z pokoju.

Weszłam do salonu gdzie spotkałam te dwie meduzy. Bez żadnych emocji ominęłam je i poszłam do kuchni. Z lodówki wyjęłam mój jogurt naturalny. Z szafki wyjęłam jagody i maliny. Do tego musli. Po tym jak skończyłam robić sobie deser tata wyszedł z pokoju. Chciałam ominąć go i iść do siebie ale mi nie pozwolił

-Musimy porozmawiać Zuza.- powiedział
-Nie ma o czym. A już napewno nie z wami.- westchnęłam
-Nie traktuj nas tak. Wybacz ale nieudolne samobójczynie już tak mają nic na to nie poradzę.
-Roksana przegięła to fakt ale stanęła w obronie swojej córki.
-A ty dlaczego nie stanąłeś w mojej obronie? Jesteś moim ojcem do cholery. Tylko że ty mnie nie chcesz i nie znasz. Wolisz Alusie i Roksanę.
-Jestem jej ojcem.
-Najpierw byłeś moim ojcem ale ona mi cię zabrała. Nie wiesz ile razy mi cię tak strasznie brakowało i ile razy chciałam zwyczajnie z tobą porozmawiać. Raz nawet uciekłam z domu i chciałam do ciebie przyjechać... Pamiętasz jak chciałam się z tobą zobaczyć praktycznie cię błagałam o to ale Alunia miała różyczkę i nie miałeś czasu. Byłam gotowa przylecieć do ciebie i się spotkać z tobą chociaż na pięć minut ale nie miałeś czasu. Przypominam ci że ja też jestem twoją córką mimo że nie ta ułożona i grzeczną Alą ale ciągle nią jestem. Zastanów się dlaczego chciałam się zabić. Jak dłużej pomyślisz to napewno się domyślisz.

Ominęłam ojca i zamknęłam sie w pokoju. Przez chwilę się dobijał ale potem już mu się znudziło i sobie poszedł. Ze słuchawkami w uszach próbowałam się jakoś ogarnąć ale niestety cały czas miałam w głowie tą sytuację. Nie mam siły na konfrrontację z nimi jeszcze sama mam problem z poukłądaniem sobie wszystkiego.
Wyjęłam z szafy nowe ubrania i szybko zmieniłam strój. Bez żadnego słowa wyszłam z domu i skierowałam się w stronę parku. Droga nie zajęła mi dużo czasu, szybko znalazłam się przy ławce na której siedziałam ostatnio. Teraz też na niej usiadłam i podkuliłam nogi pod brodę. Nie wiem ile czasu tak siedziałam, godzine może nawet dłużej. Nagle koło mnie pojawili się trzej kolesie. Inna laska pewnie by się wystraszyła że ci jej cos zrobią ale nie ja. Z wiadomych powodów brałam lekcje samoobrony więc spojrzałam na nich ze spokojem.

-Wszystko ok?- spytał jeden
-A wygląda jakby było inaczej?
-No w sumie tak to wygląda. Tak w ogóle to jestem Fabian a to są Piotrek i Rafał. Czemu tak siedzisz w ciemności co?- Fabian usiadł obok mnie
-Jestem Zuza. Siedzę tu bo mam trochę problemów a tak mi się wygodnie myśli.
-Wydaje mi się że skądś cię znam. Nie spotkaliśmy się już czasami?- spojrzał na mnie Rafał
-Ty mnie możesz znać ale ja ciebie niekoniecznie.
-Byłaś u nas na meczu może?- zagaił Fabian
-Meczu?- spojrzałam na nich pytająco
-No nie możliwe. Jesteśmy siatkarzami z Rzeszowskiej drużyny. Nie mów że nigdy nas nie widziałaś na meczu.
-Aaaaa.... no widziałam raz. Dwa dni temu. -westchnęłam
-To stąd cię znam. Dziewczyna z telebimu.- po chwili namysłu powiedział Rafał
-No dobra gwiazdorzy od siatkówki, Znacie mnie z reklam, pokazów mody i zdjęć. Jestem modelka. Zuzanna Kruszyńska... Mowi wam coś moje nazwisko?
-No pewnie. Ale jaja taka gwiazda w Rzeszowie.! Co ty tu robisz tak w ogóle?- po mojej drugiej stronie usiadł Rafał
-Dosyć długa i niezbyt ciekawa historia,- westchnęłam głośno
-Idziemy do klubu. Może przejdziesz się z nami hmm?- po raz pierwszy odezwał się ten trzeci... Piotrek
-Nie jestem stosownie ubrana. Poza tym nie mam nastroju.- wzruszyłam ramionami
-O strój się nie martw, z nami cię wpuszczą. Może i jesteś sławna za oceanem ale tutaj to my jesteśmy szychami.- Fabian poruszył śmiesznie brwiami
-No ok. W takim razie czemu nie.- wstałam z ławki

Sama nie wiem czemu im zaufałam. Zawsze byłam nieufna wobec innych ale oni jakos nie wiem czemu kupili mnie. Na początku chciałam ich zlać ale okazali się być naprawdę spoko, W klubie poznałam jeszcze kilka chłopaków z ich druzyny ale oni nie wiedzą kim jestem. Nic im nie powiedziałam i chłopaki też mnie nie wsypali.
Ogólnie siatkarze okazali się być naprawdę fajnie tylko ten Piotrek. Przez cały wieczór prawie milczał nawet alkohol go nie rozluźnił.
Po super zabawie czyli jakoś koło 4 nad ranem wróciłam do domu. Alkohol dał mi się we znaki więc Fabian zaoferował się że mnie odprowadzi, Może z nimi jakoś nie będę się tu nudziła. Już jutro chociaz w sumie to dzisiaj się z nimi widzę więc w dobrym nastroju kładę się spać.



-------------------------------------------------------

piątek, 10 lipca 2015

Jeden.

Mam dosyć tego Nowojorskiego szumu i całej afery związanej z moją osobą. Mam dosyc matki która jako moja agentka ustawia całe moje życie. Musze odetchnąć bo czuję że w środku cała się duszę, Kiedyś pomysł z modelingiem był dobry ale teraz mnie to nie kręci, nawet już tego nie lubię robię to bo matka tego ode mnie oczekuje. Jest jeszcze Matt.... nie kocham go, nigdy go nie kochałam ale dobrze razem wyglądamy na czerwonym dywanie więc się spotykamy. Przez ten cały modeling wyrosłam na nic nie wartą kukłę która żyje od jednego pokazu do drugiej imprezy i nie ma żadnych ambicji. To właśnie to skłoniło mnie do targnięcia się na swoje życie. Miałam dosyć tego że nie mogę decydować o sobie. Już kiedy ojciec nas zostawił mama miała plan na moje życie. Wróżyła nam karierę i dlatego zabrała mnie do Ameryki. Najpierw kiedy moja kariera nabierała rozpędu byłam szczęśliwa ale teraz... kiedy pomyśle jak teraz wygląda moje życie mam ochotę znowu wziąć garść tabletek nasennych które przepisał mi lekarz i popić je butelka wina z mojego dobrze zaopatrzonego barku. Po tym jak wyszłam ze szpitala i odbyłam sesję z psychologiem moje życie przypomina koszmar. Nie mogę wystawić nogi za próg bo zaraz prasa atakuje mnie ze wszystkich stron. Matka zaczęła podejrzewać u mnie depresję więc postanowiła działać

-Jedziesz do ojca.!- powiedziała mi przy kolacji
-O czym ty mówisz?- prawie zadławiłam się kurczakiem
-Wracasz do Polski. Ta afera musi ucichnąć, musisz zniknąć.- westchnęła
-A ja mam coś do powiedzenia?- podniosłam głos
-Tak będzie dla ciebie najlepiej.
-Dla mnie? Chyba dla mojej kariery. Mam dosyć czy ty w ogóle myślisz o mnie? Może ja nie chce jechać.- wybuchłam
-Zuza nie kłóć się ze mną. Rozmawiałam już z ojcem teraz on się tobą zajmie przez jakiś czas.
-Na ile mam tam jechać?
-Wrócisz jak sytuacja tutaj się uspokoi. Zjesz i idź się pakować.
-Kiedy mam lecieć?- spojrzałam na matkę
-Masz otwarty bilet na samolot ale chciałabym żebyś jutro wyleciała.
-Jak to jutro? Oszalałaś?- zrobiłam minę typu "wtf"
-Tata odbierze cię z lotniska. Idź się pakować.- powiedziała bez emocji
-Świetnie.- wstałam od stołu i bez słowa poszłam się pakować

W trakcie pakowania włączyłam laptopa i pierwsze co pokazało mi się na oczy to moje zdjęcie po wyjściu z domu mody w którym miałam reklamować serie ubrań. Pod zdjęciem podpis: "Zuzanna jest narkomanką?! Jej obecny wygląd mówi sam za siebie!!!"
Przecież to bez sensu. Nie jestem żadną narkomanka. Może mama ma rację i muszę wyjechać by ta sytuacja się uspokoiła. Wyjęłam dwie duże fioletowe walizki i zaczęłam wrzucać do mich ubrania. Mam dosyć sporą garderobę więc nie zabiorę wszystkich ubrań ale większość muszę mieć przy sobie. Z pakowaniem schodzi mi jakieś 2 godziny i jestem gotowa.
Po skończeniu pakowania udałam się do łazienki. Weszłam pod prysznic by trochę orzeźwić swoje ciało. Stojąc pod strumieniem ciepłej wody spędziłam tak pół godziny. Przygotowałam sobie stylizację na jutro i położyłam się do łóżka.

Następnego dnia od razu po śniadaniu mama odwiozła mnie na lotnisko. Nie okazała nawet cienia odczucia że mnie kocha i będzie tęsknić podczas naszego pożegnania, Kolejna rzecz która mnie od niej odpycha.
Lot był długi i prawie cały przespałam ale kiedy stewardessa obudziła mnie dwie godziny przed lądowaniem poszłam do samolotowej ubikacji szybko się przebrać. Takie jest życie modelki- zawsze trzeba wyglądać dobrze więc ubrałam sie w to.

Po odebraniu bagaży skierowałam się w stronę wyjścia z lotniska. W ciemnych okularach na szczęście nikt nie zwrócił na mnie uwagi a może poprostu w Polsce nie jestem tak znana jak za oceanem. Po kilku minutach rozglądania się za moim ojcem zdenerwowałam się. Pewnie zapomniał o tym że ma mnie odebrać z lotniska albo stwierdził że sama jakoś dojadę. Wyjęłam iPhone żeby do niego zadzwonić kiedy usłyszałam znajomy głos

-Zuzia!!!
-Gdzie byłeś. Myślałam już że może sama mam dojechać do domu- powiedziałam ojcu z wyrzutem
-Wybacz były korki. Jak lot?- spytał kiedy  wziął ode mnie walizki
-Lot jak lot. Nic specjalnego.
-Ślicznie wyglądasz córeczko.
-Jestem modelką, zawsze muszę ładnie wyglądać. Jedźmy już co?!
-Dobrze. Roksana czeka już z obiadem.- uśmiechnął się
-Och jak miło. I tak nie mam zamiaru jadać z wami obiadów śniadań i innych posiłków. Jestem tu bo mama mnie zmusiła ok. Jak tylko prasa przestanie mnie atakować wracam do siebie.- burknelam
-Wiem. Dziwi mnie tylko to jak bardzo się zmieniłaś Zuziu.
-Mów mi Zuza. Jestem dorosła nie zapomnij o tym.- westchnęłam

W drodze powrotnej w aucie panowała grobowa cisza. Tata w skupieniu kierował swoje volvo a ja ze słuchawkami na uszach patrzyłam przez szybę.
Wiec to tak teraz będzie wyglądało moje życie. Rzeszów... takie małe miasto gdzie być może nikt mnie nie zna... może uda mi się tu jakoś wytrzymać a ojciec. W sumie ojciec się stara jak może i może to ja udając taką złą i zbuntowana źle robię ale życie nauczyło mnie że muszę być twarda i oziębła bo inaczej ludzie mnie zjedzą.
Dom ojca to nic specjalnego. Nasz apartament w Nowym Jorku ma przynajmniej ochronę i piękne widoki na miasto a tutaj nie widzę nic specjalnego. Po wyjściu z samochodu zorientowałam się że przed domem stoi jakaś kobieta a obok niej dziewczyna na oko ma jakieś 16- 17 lat. "Komitet powitalny" pomyślałam i ruszyłam w ich stronę.
Dwa kroki przed nimi usłyszałam szept taty- Tylko bądź miła.!

-Dzien dobry Zuziu.!- powiedziała kobieta
-Zuza. Dzień dobry.- odpowiedziałam i w tym samym czasie zdjęłam okulary z nosa
-Cieszę się że mogę cię wkońcu poznać. Ja jestem Roksana żona....
-Wiem kim pani jest.- przerwałam jej
-To jest Ala nasza córka a twoja przyrodnia siostra.- wskazała na ta dziewczynę obok
-Świetnie. Miło mi jestem Zuza a teraz przepraszam bardzo ale lot był strasznie męczący i chciałabym trochę odpocząć.
-Oczywiście. Ala pokaże ci twój pokój.

Weszliśmy do domu a ta cała Ala od razu skierowała mnie do mojego pokoju. Kiedy go zobaczyłam trochę się zmieszałam bo w Ameryce mieszkałam w dużo większym pokoju, ogólnie apartament był większy. Rozejrzałam się po pokoju i usiadłam na łóżku a wtedy Ala sie odezwała

-Jesteś niesamowita wiesz.!
-O czym ty mówisz?- zdziwiłam się
-W tym wieku jesteś sławną modelką i jesteś piękna. Nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę.- powiedziała patrząc w podłogę
-Yhym no jasne serio dzięki ale muszę odpocząć. Zostawisz mnie samą?
-Yyy no jasne.- powiedziała szybko i wyszła

Po wyjściu Ali z mojego pokoju wyjęłam z torby laptopa i szybko włączyłam go by przejrzeć internet. Od razu dostałam połączenie od matki

-Zuza? Jak tam opowiadaj??- powiedziała szybko
-Co ci opowiadać? Jestem w Rzeszowie nie ma paparazzich więc narazie jest ok.
-A ojciec i jego rodzina? Są mili?
-Aż nazbyt. W oczach tej całej Roksany widziałam że tylko czeka na to by mnie spytać o to samobójstwo. Ile muszę tu zostać?
-Nie wiem Zuza miesiąc może dwa. Odwołałam ci wszystkie sesje i pokazy. 
-Chcę mieś tu jakieś auto. Muszę się jakoś po mieście poruszać.
-Ojciec ci pożyczy...
-Mamo ja chcę mój samochód. Stać mnie na to.- podniosłam głos
-Już dobrze. Skoro tak chcesz to kup ale przed powrotem do Ameryki go oddasz albo nie wiem co z nim wtedy zrobisz.
-Oddam siostrzyczce.- powiedziałam z ironią
-Nie żartuj nie po to pracujesz by tracić pieniądze na córkę twojego ojca z jakąś kobietą,
-Żartowałam. Wyluzuj.!- uśmiechnęłam się lekko
-Jest jeszcze sprawa. Załatwiłam ci w Polsce pokaz. Paprocki i Brzozowski już dawno się o ciebie starali więc postanowiłam dać im szansę. Masz się do nich zgłosić.
-Miałam się tu wyciszyć i odpocząć, Przez pokaz prasa się dowie gdzie jestem.!
-Uspokój się skarbie. Wszystko juz załatwiłam. Muszę już kończyć kocham cię mała. Papa- pomachała mi do kamery i potem już jej nie było

Zdenerwowałam się na myśl o tym pokazie ale z moją matką jeszcze nikt nie wygrał. Westchnęłam tylko głośno i zamknęłam laptopa. Wtedy ktoś zapukał do mojego pokoju

-Proszę.- powiedziałam zrezygnowana
-Tata woła na obiad,- w drzwiach zobaczyłam Alę
-Tylko się przebiorę i idę,- odpowiedziałam

Okazało się że pokój ma bezpośredni dostęp do łazienki. Szybko się odświeżyłam i założyłam nowe ubrania. Zrobiłam sobie delikatny makijaż  i wyszłam z pokoju gdzie reszta tej sielankowej rodzinki siedziała przy stole i czekała na mnie.

-Nie musieliście czekać.- powiedziałam siadając do stołu
-Wiem ale chcieliśmy.- odpowiedziała mi Roksana
-Tato po obiedzie wychodzę na spacer. Aaa no i chciałabym żebyś jutro pojechał ze mną po auto.
-Jakie auto?- zdziwił się tata
-Jako że chwile tu zostanę chcę mieć się czym poruszać po mieście. Mama się zgodziła.- nalałam sobie soku
-Nie sądzę żeby było ci to potrzebne. My mamy auto chętnie ci pożyczymy- wtrąciła żona taty
-To nie jest twoja sprawa. Chcę auto i to ja podejmuję decyzje. Stać mnie na auto. Tatus powiedz coś.- spojrzałam czule na tatę
-Chwilę tu zostaniesz więc nie mam nic przeciwko skoro cię stać. 
-Dziękuję.- uściskałam tatę
-Nie ma za co Zuziu. 
-A co z autem które masz w Ameryce?- spytała Roksana
-Mam je od sponsora nie płaciłam za nie. Za to że reklamuję jego markę dostałam niezłą sumę i auto. Mama umie negocjować. 
-Yhymm.- zamruczała niezadowolona
-Zuzaaaa.?- odezwała sie Ala
-Tak?- spytałam w trakcie jedzenia
-Chcesz iść jutro ze mną na mecz?
-Jaki mecz? No co ty?- zdziwiłam się
-Siatkówki. Gra drużyna z Rzeszowa.- odpowiedziała
-Yyy jakoś mnie to nie kręci. Ostatni raz miałam do czynienia z siatkówką kiedy pozowałam z Mattem Andersonem do magazynu o sporcie.
-Idź z Alą. Nie będziesz się w domu sama nudziła. Rozerwiesz się trochę,- wtrącił tata
-No dobrze.- zgodziłam sie w obawie że gdy odmówię zmieni zdanie co do auta
-Super.- ucieszyła się Ala
-Ok, dziękuję za obiad ale ja już zjadłam a teraz chcę iść się przejść.- wstałam od stołu
-Iść z tobą?- spytała moja siostra
-Nie dzięki. Poradzę sobie.- powiedziałam i nasunęłam moje Ray-bany na nos
-Jak chcesz.- Ala spuściła twarz
-Wrócę późno.- wtrąciłam i wyszłam z domu


Rzeszów niczym nie przypomina Nowego Jorku gdzie od rana do wieczora ulice tętnią życiem. Idę ze słuchawkami w uszach i okularami na nosie przez park który jest pusty mimo że jest dopiero po 15;00. 
Usiadłam na ławce i patrząc przed siebie na zwyczajne drzewo zachciało mi się płakać. Płakać z bezsilności, z własnej głupoty i dlatego że już sama nie wiem co robić ze sobą. Życie które mam jest dostanie niczego mi nie brakuje materialnie ale jeśli chodzi o uczucia jest ono puste. Mama mówi mi że mnie kocha i ja to wiem ale czasami brakuje mi jej uścisku i pokrzepiającego pocałunku w czoło. Już od dawna nie mówi mi że jest ze mnie dumna nie czuję jej wsparcia i tego że jest tak zwyczajnie obok mnie. Dla mnie ona jest moją agentką a nie matką. 
Nie wiem ile siedziałam na tej ławce, dopiero kiedy wypłakałam wszystkie łzy podniosłam się z ławki i ruszyłam dalej przed siebie. Dopiero teraz zaczynam zauważać jak miło jest zwyczajnie iść ulicą i nie czuć na sobie blasku fleszy reporterów z pytaniami "Dlaczego targnęłaś sie na swoje życie?", "Czy to że chciałaś się zabić miało wywołać wokół ciebie zamieszanie?", "Czy to celowe wzbudzenie zainteresowania wokół swojej osoby?"
Do domu wróciłam jakoś po 21;00. Sama nawet nie wiem dlaczego tak długo krążyłam uliczkami Rzeszowa.

Obudziłam się jakoś kilka minut po godzinie 8;00. Przeciągnęłam się i wstałam z łóżka. Szybko wybrałam ubrania i poszłam pod prysznic. Włosy spięłam w niedbałego kłosa a na twarz jak zwykle nałożyłam delikatny makijaż.
W trakcie śniadania może zamieniłam z resztą rodziny ze dwa zdania. I to wtedy kiedy sama próbowałam zacząć temat. Roksana patrzy na mnie jak bym była jakimś odludkiem a Ala cały czas patrzy w talerz. Postanowiłam się nie odzywać i dokończyć śniadanie w ciszy.

W o wiele lepszym nastroju jestem już koło południa kiedy wracam do domu z moim nowym autem. Nawet tata był pod wrażeniem jego wyglądu i tego że stać mnie na całkiem nowy samochód.
Wiekszosć dnia spędziłam na rozmowie z mama i Mateo przez skype. Otrząsnęłam się dopiero kiedy tata przypomniał mi o tym całym meczu siatkówki. Szybko sie przebrałam w inne ubrania i razem z Alą wyszłyśmy z domu. Stwierdziłyśmy że lepiej będzie wziąć moje auto bo ja jakoś nie chcę jechać autobusem żeby mi jakiś typ zrobił zdjęcie i znowu robic wokół siebie propagandę. 
Ta cała Ala jest nawet spoko w aucie trochę pogadałyśmy i okazuje się że jest taka cicha bo to matka ją hamuje. Dopiero kiedy zaparkowałam koło hali wyjęłam z torby mój ulubiony dodatek do garderoby- czarny fullcap z ćwiekami.

-Po co ci to?- spytała zdziwiona Ala
-Widzisz na hali nie chcę żeby ktoś mnie poznał. Nie wymawiaj głośno mojego imienia ani nie zwracaj na nas uwagi.
-Dlaczego?
-Widzisz ja przyjechałam do Polski żeby odpocząć od prasy a jak te szuje dowiedzą się że tu jestem wybuchnie szał wokół mojej osoby. ty nie wiesz jak wygląda moje życie na codzień. 
-Rozumiem. Jesteś tu incognito.
-Dokładnie.- uśmiechnęłam się

Na hali było już całkiem sporo ludzi. Usiadłysmy na swoich miejscach jak się okazało koło nas swoje miejsca miały też koleżanki Ali. Na początku było całkiem spoko żadna nie zrozumiała kim jestem dopiero w połowie meczu jedna z nich spojrzała na smartfon a potem kilka razy na mnie i juz wiedziałam że zaczynają się problemy.

-Chwila ty jesteś ta..... no.....- zaczęła
-Wcale nie.- od razu zaprzeczyłam 
-Ta modelka. Zuzanna Kruszyńska.- dopowiedziała nieco za głośno
-Wcale nie.- odpowiedziałam
-Właśnie obczajam cię na fejsie. To musisz być ty.

Wtedy się zaczęło. Kilka osób usłyszało jej słowa i każdy zaczął robić mi zdjęcia. Musiałam założyć 
 ciemne okulary i wyjść z hali. Kiedy wstałam z miejsca okazało się że jestem na telebimie a komentatorzy oznajmiają wszystkim że jestem tu gdzie jestem. Wkurzona szybko wybiegłam z hali a za mną wybiegła Ala.

-Widzisz teraz jak to wygląda. Dlatego właśnie chciałam tu przyjechać. To co tu dzis zobaczyłaś to jedna setna tego co ja mam w Ameryce. Rozpoznali mnie więc dopiero teraz rozpęta się piekło. To pewne.- westchnęłam ciężko




------------------------------------------------------

czwartek, 9 lipca 2015

Ci którzy otworzą swe serca....



Zuzanna Kruszyńska (21 l.)

W wieku 6 lat wyjechała ze swoją matką do Nowego Yorku gdzie mieszkała przez resztę życia, Najbardziej rozchwytywana modelka ostatnich lat. Mimo szybko rozwijającej się kariery postanawia wrócić do rodzinnego Rzeszowa by uciec od prasy która prześladuje ja po nieudanej próbie samobójczej.




Piotr Nowakowski (24 l.)

Siatkarz Asseco Resovi i Reprezentacji Polski, 
Przez kolegów uznany za najbardziej cichego i spokojnego z zawodników. Niecały rok temu zostawiła go narzeczona i od tej pory jeszcze bardziej zamknął się w sobie.




Mateo Petterson (26 l.)

Mieszkaniec Nowego Yorku i chłopak Zuzanny. Jest modelem i często pozuje razem z Zuzą. Zarozumiały facet który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa.




ORAZ:

Drużyna Asseco Resovi
Drużyna Reprezentacji Polski